Wczoraj miałej jeden z tych trudnych studenskich dylematów. Iść na impreze czy pouczyć sie fizy i cos tam zaliczyc…
Oczywiście jako przykładny obywatel żabianki(czyli juz prawie sopotu) postanowiłem sie pobawić. i co?
i UJ! impreza była do dupy a fizy nie zaliczyłem bo zaspałem…
Wniosek z tego wyciągnołem takowy: Nieważne jaka była impreza, rano i tak musisz ją odespac ;/