Jakoś tak w nie dalekiej przeszłości wpadła mi w ręce o taka płyta: 
Dwa nazwiska dawały wyobażenie zajebistości. Kto nie chciałby usłyszeć tekstów Osieckiej w wykonaniu Kasi Nosowskiej. Niestety, po “odpaleniu” wszystkie, przynajmniej moje oczekiwania legły w gruzach.
Płyta ma budowe ramową, liczą się tylko pierwszy i ostatni utwór. Wszystko po środku jest jakby zapełniaczem. Kawałki zrobione na “odpierdol sie”. Nagrana albo dla zarobie kasy albo po to by przestoju w wytwórni nie było.
Pani Kasiu, niech sie pani swoich tekstów trzyma… ;/